Otrzymuję pytania od klientów co robić w kontekście niepokojów za wschodnią granicą. 
W związku z zagrożeniem na Ukrainie emocje sięgają szczytów, a i same pytania są zaskakujące. Klienci pytają zarówno czy kupić złoto, gdy inni w tym samym czasie pytają, czy może kruszce sprzedać, a środki ulokować w Szwajcarii (aby następnie wyjechać). Co do samej kwestii wyjazdu np.: do Hiszpanii lub innego miejsca w Europie zapraszam do naszych materiałów 
o zmianie rezydencji podatkowej. Tych, którzy są w gorącej wodzie kąpani i myślą o kupnie np.: dolarów, sugeruję ochłonąć, otworzyć butelkę wina i spojrzeć, jak kształtowała się sytuacja na rynkach inwestycyjnych na przestrzeni ostatnich 20 lat. 

Piszę oczywiście o inwestycjach postrzeganych jako zachowawcze i konserwatywne, tj. zapewniające w miarę stały wzrost oraz chroniące kapitał, a pytania nasilają się zwłaszcza teraz gdy towarzyszą nam tak duże obawy przed konfliktem zbrojnym. Można je uznać również za tanie w obsłudze i raczej znane każdemu, czyli inwestycje w złoto, nieruchomości i wciąż bardzo zakotwiczone w części naszego społeczeństwa inwestycje w dolara amerykańskiego.

Co pokazuje nasza analiza?

Poniższa analiza pokazuje zmiany portfela w wypadku zakupu danego aktywa 20 lat temu. Czyli gdy zainwestowaliśmy gotówkę o wartości 1.000.000 zł w każde z nich, wskazuje wzrost wartości portfela na przestrzeni 20 lat i jego wartość dziś. 

Jak kształtował się rynek złota?

Gdy zapytamy teoretyka o inwestycję w złoto usłyszymy zapewne, że jest to aktywo bezpieczne i chroniące głównie przed inflacją. Jeśli spojrzymy na historię ostatnich 20 lat wychodzi mu to nadzwyczaj dobrze – tak dobrze, że trudno mówić o zachowawczym charakterze inwestycji w złoto. 

W ciągu 20 lat cena złota wzrosła o 219,4%

Warto zwrócić uwagę na dynamikę złota w okresach kryzysu tj. 2008, 2012 i 2021. W okresie od 2008 do 2012 wzrost ceny złota wyniósł aż 219,4 % co daje średnio 54,75 % roczne. Istotnym czynnikiem, który wpłynął na taki wzrost był kryzys 2008 roku. Po chwilowym spadku od początku pandemii z 2019 r. złoto ponownie wzrosło o 31,5%. Przyjmuje się, że kruszec jest świetnym zabezpieczeniem kapitału przed inflacją lub pomaga przechować środki pieniężne podczas okresów niepewności gospodarczej, ma ku temu bardzo dobre powody. A o niepokojach przecież dziś powinniśmy właśnie mówić. Złoto jest kruszcem pożądanym a jego podaż jest na bardzo niskim, stałym poziomie od wielu lat i nie da się go wydrukować jak pieniądza fiducjarnego. Analiza historyczna tylko potwierdza, że złoto dobrze radzi sobie podczas okresu spowolnienia gospodarczego oraz kryzysu. Jeżeli jednak wrócimy do tematu ochrony kapitału przed inflacją i zwrotu z inwestycji w złoto, to okaże się, że siła nabywcza 1 mln zł z roku 2000 – równa jest dziś 1,78 mln[1]

Innymi słowy, aby obecnie mieć równowartość 1 miliona PLN z 2001 roku w 2022 potrzebujemy około 1,8 miliona PLN, co wynika ze skumulowanej inflacji za ten okres, która wyniosła 79%! Jeśli w tym samym czasie 1 mln złotych zainwestowany był w złoto to inwestycja taka przyniosła „nieco” więcej, bo 6 mln zł. Teraz pytanie, jaka była rzeczywista inflacja w okresie badanych 20 lat.

Złoto dzisiaj

Trzeba oczywiście brać pod uwagę, że w obecnym czasie tj. na początku 2022 roku wahania na cenie złota są ogromne. Nie zmienia to jednak faktu, że długoterminowo złoto się broni, a w przed dzień potencjalnego konfliktu zbrojnego to właśnie tutaj należy oczekiwać zabezpieczenia. Co prawda obecnie, w dobie postcovidowej, gospodarka jest rozgrzana, a wszystkie rządy na czele z USA pompują w nie ogromne pieniądze. Przedsiębiorstwa notują niespotykane wzrosty, trudno dziwić się, że rynek może w pewnym stopniu bagatelizować fakt jakiegokolwiek kryzysu. Nie należy również nie doceniać odpływu pieniądza w kryptowaluty, które w oczywisty sposób zapewniają lepszą płynność, o problemie przechowywania nie wspominając, w stosunku do tradycyjnego złota.

Cenie złota nie pomaga również zwyżka Dolara (8% w ciągu 2021 roku), no i finalnie obecna zwyżka stóp procentowych. Jeśli jednak śledzić historię to nastroje polityczne oraz towarzyszącą nam już inflacja to historycznie wystarczające powody pozytywnych rokowań dla złota. Więcej przeczytać można w artykule „Inwestor w czasie pandemii”.

Jak wygląda rynek nieruchomości?

Obserwując zachowania Polaków można odnieść wrażenie, że kochają oni nieruchomości, a szczególnie własne – w przeciwieństwie do wielu krajów Zachodu, gdzie praktycznie od zawsze duży odsetek mieszkańców decyduje się na wynajem i to niezależnie od wysokości swoich zarobków. W Polsce natomiast trend zdaje się być odwrotny. Oczywiście to tylko jeden z czynników wpływających na ceny nieruchomości w dużych miastach, a szczególnie w Warszawie. Ważna jest również nasza obecność w Unii i otwartość inwestorów instytucjonalnych (funduszy) na inwestycje nad Wisłą. To wszystko w połączeniu z niskimi (jeszcze niedawno) stopami procentowymi i relatywnie wysoką inflacją powoduje, że z jedną z prostszych inwestycji, gdzie możemy nadal zaangażować większy kapitał jest właśnie mieszkanie (lub działka). Przyjęło się sądzić, że nieruchomości nie tracą na wartości, a ich ceny jedynie rosną. Jednak jak pokazał nam kryzys subprime nie jest to do końca prawda, co widać na poniższym wykresie.

Wzrost wartości zakupionych w 2001 nieruchomości

Jak widać, między rokiem 2007, a 2013 trend był spadkowy – niewielki spadek, ale jednak. W długiej perspektywie oczywiście inwestycja w nieruchomości przyniosła wysokie zwroty. W najbliższej przyszłości trend raczej nie ulegnie zmianie, ze względu na znaczne wzrosty cen surowców takich jak stal czy beton oraz znaczny popyt na mieszkania napędzony strachem przed inflacją. Ponadto nadal utrzymujemy przekonanie, że ceny nieruchomości nad Wisłą mają swój potencjał w stosunku do cen jakie notują dziś nieruchomości w innych stolicach UE. To pokazuje poniższych wykres. Uwaga! Wykres nie pokazuje ceny mieszkań (bo ceny mieszkań w Warszawie są średnio niższe o 46,18% od ceny mieszkania w UE). Poniższe wykres pokazuje o ile wzrósł nasz portfel, jeśli zainwestowaliśmy go w nieruchomość nad Wisłą, verus nieruchomość w UE, czy w Szwajcarii. 

Wzrost wartości inwestycji względem roku 2001 w Europie

Z analizy wynika również, że inwestycja w nieruchomości w Polsce przyniosłaby znaczący wzrost, jednak nie na tyle spektakularny co złoto. Trudno również ocenić, co wpłynęło na tak znaczącą fluktuację między latami 2005 – 2007. Być może była to korekta rynku, na którym ceny mieszkań były w początkowym okresie (2005) nieco przegrzane. 

Czy warto inwestować w Dolara?

Jako ciekawostkę na koniec prezentujemy nieszczęsną inwestycję w dolara amerykańskiego. Jak wynika z analizy w perspektywie 20 lat byłaby uznana za co najmniej nietrafioną. Jednak w analizowanym okresie zdarzały się lata, w których zwrot z zakupu dolara byłby niezwykle wysoki. Dobrym przykładem może być rok 2009, gdzie wzrost względem roku poprzedniego wyniósł 43,1%. Wynik ten jest jednak prawdopodobnie spowodowany silnym osłabieniem złotego w kolejnym roku tj. 2009 (podobnie sytuacja miała się w stosunku do innych walut jak euro czy frank). Jedną z przyczyn takiej sytuacji był gwałtowny wypływ środków z rynku polskiego ze względu na kryzys Europy Zachodniej w Polsce doszło do spadku inwestycji zagranicznych po kryzysie w 2008 roku. 

Wartość inwestycji w dolara w latach 2001-2022

Jak możemy zauważyć, inwestując podczas kryzysu z 2008 roku, można było osiągnąć znaczny wzrost, jednak dolar jako inwestycja długoterminowa wydaje się złym pomysłem. Kupując dolary za 1 M PLN w 2001 tracilibyśmy nie tylko na inflacji, ale na samym osłabieniu dolara (lub umocnieniu złotówki) co skutkuje, że potencjalny portfel w tej walucie ma dziś mniejszą wartość niż 20 lat temu. Taka inwestycja miałaby sens w obliczu znaczącego osłabienia złotego, a jak pokazuje historia, ostatnie 20 lat to dynamiczny rozwój Polski i kraj raczej umacniał swoją pozycję gospodarczą. 

Podsumujmy zatem, jak wyglądają omawiane inwestycje na wykresie porównawczym. Komentarz nasuwa się sam. 

Porównanie inwestycji w złoto, dolary, nieruchomości

Mimo eskalacji zagrożenia Ukraina wydaje się najmniej przejęta sytuacją, która dzieje się tuż obok. Natomiast zaangażowanie w nagłośnienie tematu przez media Zachodnie, w szczególności Amerykańskie jest istotne. I widać już reakcje rynków akcji. Przypomina nieco reakcję rynków na informacje o Covid. Tylko teraz mamy nieco inne warunki, bo obok Putina mamy napompowaną nieco gospodarkę, rosnącą inflację, więc ewentualne spadki mogą być dłużej odczuwalne. Z pewnością nie da się ich wykluczyć wcale. Może właśnie teraz inwestycja w konserwatywne instrumenty jest tą, na którą należy się zdecydować? 


[1] https://www.podatki.gov.pl/kalkulatory-podatkowe/kalkulator-inflacji/